środa, 24 lipca 2013

Co cię kręci?



Co nas w życiu najbardziej podnieca? Władza. Nie mówcie mi, że jest inaczej. Zaczęłam pisać bloga parę dni temu i kiedy licznik bije, czuję satysfakcję z posiadania władzy. Każdy numerek więcej to osoba, która świadomie tu weszła i przeczytała choć jedno zdanie. Kiedy ubieram się i maluję, to myślę o seksie. Myślę o tym, że zaraz wyjdę do pracy, na ulicę, może do kawiarni. I będę czuć na sobie spojrzenia mężczyzn. Mam świadomość, że część z nich czeka tylko na mój gest, żeby się ośmielić i zagadać. Jestem kobietą, więc mam władzę nad mężczyznami.
A ty jak czujesz? Kręci cię, kiedy jestem uległa, rozkładam nogi i proszę, żebyś mnie przerżnął tak ostro, żebym aż poczuła w gardle? Czujesz wtedy władzę nade mną? Kiedy płacisz za seks, wtedy wymagasz. A ja godzę się tylko na to, za co dostaję kasę. Nie musimy flirtować, krygować się, grać. Oboje dajemy sobie to, czego właśnie teraz chcemy. Bez zobowiązań. Ktoś mógłby powiedzieć, że to hedonizm, pójście na łatwiznę, egoizm. Cóż, w związku są pewne zobowiązania i kompromisy. Jeżeli wiążę się z kimś na poważnie, to odrobina uczciwości mu się należy. Wtedy nie dymam na prawo i lewo. Ale czy to coś złego, że mam pewne wymagania i czasem nie chcę iść na kompromis? Ciężko jest się dograć. Czasem lepiej nikogo nie ranić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz