niedziela, 21 lipca 2013

Dziwka za trzy kawy



- Nie mogłam pozwolić, żebyśmy zostali bez pieniędzy. Na szkołę, na mieszkanie.. Zupełnie sobie nie przypominam, jak weszłam na ten portal. Zaczęłam przeglądać ogłoszenia. Większość brzmiała mniej więcej tak: „Szukam  związku opartego na szacunku, przyjaźni i dyskrecji…” Bla bla bla. Zaczęłam odpowiadać na anonse zatytułowane „Pan zasponsoruje panią”. Postanowiłam, że nie zejdę poniżej stawki 500 zł. za kilka godzin, żeby wprowadzić pewną selekcję.
- Uważasz, że w seksie za pieniądze nie ma nic złego?
- Jest w nim tyle samo złego, co w małżeństwie za pieniądze.
- Zgodziłaś się kiedyś na bycie „uległą”?
- Jestem teraz. Z jednym facetem z Wrocławia. Jest młodszy ode mnie o 7 lat, choć on myśli, że tylko o 2. Zawsze mówię, że mam 30 lat, chociaż mam 35. Ale wyglądam na 30. Wcześniej z nikim nie byłam w takiej relacji, ale nie dlatego, że nie chciałam. Po prostu żaden facet tego nie próbował ze mną. Szukałam takiego układu z dwóch powodów - finansowego i dlatego, że chcę zrealizować swoje fantazje. Podnieca mnie układ, w którym mężczyzna dominuje, nawet w sposób brutalny i jeszcze płaci mi za seks...
- Nie tęsknisz za normalnym związkiem, uczuciem, szczerością?
- Byłam mężatką przez 8 lat, a potem miałam tylko jeden stały związek, który trwał rok. W obu przypadkach ja odeszłam.
- Dlaczego odchodzisz?
- Uciekam.
- Od facetów?
- Uciekam od poukładanego życia. Czasem jest mi żal, że niczego nie buduję, tylko żyję chwilą. Samotność odczuwam, jak każdy. Ale z drugiej strony… Sama nie wiem. Nie umiem być konsekwentna, uciekam przed konfrontacją, przed odpowiedzialnością za tę drugą osobę. Ale taka już jestem. Dla kogo mam się zmieniać i po co? Uciekam ze stałych związków, bo nie chcę nikogo ranić. A jak z kimś jestem, to prędzej czy później tak to się kończy. W moich układach to ja dyktuję warunki. I oboje się na nie zgadzamy. Kasa za seks. A ja seks bardzo lubię i podnieca mnie branie za niego pieniędzy. Więc co w tym złego? Przecież wiadomo, że mężczyźni są wzrokowcami i jak zapraszają na kawę, to prędzej czy później będą chcieli zaprosić do łóżka. Spotkałam się ostatnio z jednym kolesiem, którego przedstawiła mi koleżanka z  Facebooka. Napisała do mnie, że wywarłam na nim ogromne wrażenie jako kobieta, ponieważ widział moje zdjęcia i chciałby się ze mną umówić. Ponieważ znałam go  ze słyszenia chętnie się zgodziłam, bo chciałam go poznać osobiście. Na trzeciej kawie w kawiarni próbował mnie pocałować, a ja go odrzuciłam. Wiem, że w moich ustach brzmi to niewiarygodnie, ponieważ spotykam się z każdym facetem, który mnie zechce i za to zapłaci. Ale to było coś innego. On mnie nie znał, nie wiedział, kim jestem. Był za szybki. Ale to tak naprawdę żaden problem. Chodzi o to, jak się potem zachował. Był oburzony i zdziwiony. Uznał, że udaję niedostępną, żeby mu się przypodobać. Powiedział, że z nim pogrywam i nie rozumie mojego zachowania, bo przecież  Dorota uprzedziła mnie, że on chce się ze mną spotkać, ponieważ mu się podobam. Tylko, że ja go przecież wtedy nie znałam! Może by coś z tego wyszło, jakaś namiętność… Ale koleś wszystko popsuł, bo uznał, że za trzy kawy może się zacząć do mnie dobierać. Dziwka bierze więcej. Dlatego po tym numerze wstałam od stolika, poszłam do baru zapłacić za swoją kawę i odchodząc powiedziałam do kelnerki „Co za palant”, wskazując na niego.
- A jednak potrzebujesz kontaktu z mężczyznami?
- Tak, potrzebuję, bo jestem ciekawa ludzi, lubię ich poznawać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz