- Nie mogłam pozwolić, żebyśmy zostali
bez pieniędzy. Na szkołę, na mieszkanie.. Zupełnie sobie nie przypominam, jak
weszłam na ten portal. Zaczęłam przeglądać ogłoszenia. Większość brzmiała mniej
więcej tak: „Szukam związku opartego na
szacunku, przyjaźni i dyskrecji…” Bla bla bla. Zaczęłam odpowiadać na anonse
zatytułowane „Pan zasponsoruje panią”. Postanowiłam, że nie zejdę poniżej stawki
500 zł. za kilka godzin, żeby wprowadzić pewną selekcję.
- Uważasz, że
w seksie za pieniądze nie ma nic złego?
- Jest w nim
tyle samo złego, co w małżeństwie za pieniądze.
- Zgodziłaś
się kiedyś na bycie „uległą”?
- Jestem
teraz. Z jednym facetem z Wrocławia. Jest młodszy ode mnie o 7 lat, choć on
myśli, że tylko o 2. Zawsze mówię, że mam 30 lat, chociaż mam 35. Ale wyglądam
na 30. Wcześniej z nikim nie byłam w takiej relacji, ale nie dlatego, że nie
chciałam. Po prostu żaden facet tego nie próbował ze mną. Szukałam takiego
układu z dwóch powodów - finansowego i dlatego, że chcę zrealizować swoje
fantazje. Podnieca mnie układ, w którym mężczyzna dominuje, nawet w sposób
brutalny i jeszcze płaci mi za seks...
- Nie tęsknisz
za normalnym związkiem, uczuciem, szczerością?
- Byłam
mężatką przez 8 lat, a potem miałam tylko jeden stały związek, który trwał rok.
W obu przypadkach ja odeszłam.
- Dlaczego
odchodzisz?
- Uciekam.
- Od facetów?
- Uciekam od
poukładanego życia. Czasem jest mi żal, że niczego nie buduję, tylko żyję
chwilą. Samotność odczuwam, jak każdy. Ale z drugiej strony… Sama nie wiem. Nie
umiem być konsekwentna, uciekam przed konfrontacją, przed odpowiedzialnością za
tę drugą osobę. Ale taka już jestem. Dla kogo mam się zmieniać i po co? Uciekam
ze stałych związków, bo nie chcę nikogo ranić. A jak z kimś jestem, to prędzej
czy później tak to się kończy. W moich układach to ja dyktuję warunki. I oboje
się na nie zgadzamy. Kasa za seks. A ja seks bardzo lubię i podnieca mnie
branie za niego pieniędzy. Więc co w tym złego? Przecież wiadomo, że mężczyźni
są wzrokowcami i jak zapraszają na kawę, to prędzej czy później będą chcieli
zaprosić do łóżka. Spotkałam się ostatnio z jednym kolesiem, którego
przedstawiła mi koleżanka z Facebooka.
Napisała do mnie, że wywarłam na nim ogromne wrażenie jako kobieta, ponieważ
widział moje zdjęcia i chciałby się ze mną umówić. Ponieważ znałam go ze słyszenia chętnie się
zgodziłam, bo chciałam go poznać osobiście. Na trzeciej kawie w kawiarni
próbował mnie pocałować, a ja go odrzuciłam. Wiem, że w moich ustach brzmi to
niewiarygodnie, ponieważ spotykam się z każdym facetem, który mnie zechce i za
to zapłaci. Ale to było coś innego. On mnie nie znał, nie wiedział, kim jestem.
Był za szybki. Ale to tak naprawdę żaden problem. Chodzi o to, jak się potem
zachował. Był oburzony i zdziwiony. Uznał, że udaję niedostępną, żeby mu się
przypodobać. Powiedział, że z nim pogrywam i nie rozumie mojego zachowania, bo
przecież Dorota uprzedziła mnie, że on
chce się ze mną spotkać, ponieważ mu się podobam. Tylko, że ja go przecież
wtedy nie znałam! Może by coś z tego wyszło, jakaś namiętność… Ale koleś
wszystko popsuł, bo uznał, że za trzy kawy może się zacząć do mnie dobierać. Dziwka
bierze więcej. Dlatego po tym numerze wstałam od stolika, poszłam do baru
zapłacić za swoją kawę i odchodząc powiedziałam do kelnerki „Co za palant”,
wskazując na niego.
- A jednak
potrzebujesz kontaktu z mężczyznami?
- Tak,
potrzebuję, bo jestem ciekawa ludzi, lubię ich poznawać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz