niedziela, 21 lipca 2013

Gorączka



Od dziecka bałam się wysokości. Ale nie samej wysokości tylko tego, że ja nie będę się mogła powstrzymać i skoczę.
Marek się przydaje, ale ja wciąż chcę więcej.
-Myślisz tylko o tym, jak mnie przelecieć.  A co potem?
- Nie zastanawiałem się. Nie mogę teraz na niczym skupić myśli.
Czasem zostaje na noc. Traktuje mnie tak, jak sama chcę być traktowana. Nie umiem inaczej. Coś jest nie tak, że on tak zawsze długo się kąpie. Trzeba zbadać, o co chodzi. Podpatrzyłam któregoś dnia, jak łapie muchy do słoika. „Na cholerę mu te muchy?” Siedział przy oknie chyba z godzinę i łapał te muchy, aż zebrał ich może z dziesięć. Potem poszedł do łazienki, trzymając słoik pod ręcznikiem. Nalał sobie wody do wanny i wszedł do niej. Ze słoika powoli wyciągał muchy i wyrywał im skrzydełka. Kiedy już wszystkie pełzały po dnie słoika, wyjął fiuta z piany i kładł muchy na nim. Niektóre wpadały do wody, inne cienkimi nóżkami uczepiały się główki i chodziły po niej, aż bardzo szybko wytrysnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz