sobota, 27 lipca 2013

Każdy kogoś rżnie. Każdy w końcu daje dupy.



Znowu jakiś patałach się do mnie przyczepił. Czy ja mam na czole napisane „patałachy kaman”?? Najpierw sam proponuje spotkanie, a potem zaczyna umoralniać. Na koniec dowiaduję się, że jestem kurwą i on boi się, że się czymś zarazi. Dobrze, że głupota nie jest zaraźliwa…
Może porozmawiajmy chwilę o kurestwie. Biznesmen ma żonę, dwójkę dzieci i trzecie w drodze. Często wyjeżdża w delegacje i zawsze czeka na niego dyskretna przyjaciółka. Żona o niczym nie wie, koledzy z pracy szanują go i lubią, a jego skoki w bok kwitują uprzejmym milczeniem albo kumpelskim poklepywaniem po plecach. Co to jest? Kurestwo. A czy społeczeństwo piętnuje takie zachowanie? Nie. Znudzona żonka pisze anons na tusponsor.pl i zaczyna dawać dupy podczas każdej z częstych delegacji męża. Na co dzień jest przykładną matką, choć z mężem już od dawna nie sypia. Ale wypłatę bierze całą. Co to jest? Kurestwo. Czy społeczeństwo piętnuje takie zachowanie? Nie, jeżeli tego nie widzi, a widzieć nie chce. Liczą się pozory. Świeżo zatrudniona asystentka odwala czarną robotę za wszystkich, nie udaje, że pracuje i nie wchodzi w firmowe układziki. Jak to nazywa otoczenie? Frajerstwo. „Młoda jest, jeszcze ją życie nauczy”. Najstarsze wygi w firmie kradną na potęgę, a wszyscy dyrektorzy ustawiają przetargi. Bo co nie jest nasze, to jest wspólne. Jak to się nazywa? Złodziejstwo. A czy wisi na tym ostracyzm społeczny? W życiu. A po kryjomu nawet zawistni im zazdroszczą. Dyrektorskie złodziejstwo jest oznaką zaradności. „Ten to się umie ustawić. Zawsze spadnie na cztery łapy”. Sprawca i główny oskarżony w aferze Amber Gold jest praktycznie nie do ruszenia, a po jego klientów, których coraz częściej opinia publiczna nazywa frajerami, już zgłasza się Urząd Skarbowy w kwestii opodatkowania nieujawnionych przychodów. Co to jest? Złodziejskie państwo. Czy ktoś próbuje to zmienić? A po co? Jakiś polityk, ale to było dawno, na pytanie: „Jaki jest program pańskiej partii?”, odpowiedział z właściwą sobie trafnością: „Bić kurwy i złodziei”. Szkoda, że teraz nikt już tak nie mówi, a erudycja i sztuka pozowania to obecnie jedyne walory dobrego polityka. Bo dzisiejsza polityka to rządy kurew i mętów. Proboszcz jeździ Rolls Roycem, próbując nas przekonać, że w takim aucie modli mu się dużo lepiej niż w małym fiacie. Ja twierdzę, że na polskich drogach człowiek jest bliżej Pana Boga w polonezie niż w Maybachu, zwłaszcza przy prędkości  130 km/h. A kiedy była kolęda i powiedziałam księdzu, że ja do kontaktu z Bogiem nie potrzebuję pośredników, to napisał mi w rubryce: „Niewierząca”. Naszym światem rządzi głupota i hipokryzja.
Dlaczego więc kobieta, która bierze pieniądze za seks nazywana jest kurwą? Przecież to taki sam sposób na życie jak każdy inny. Chrystus nie potępiał Marii Magdaleny. Oczywiście nie aspiruję do bycia jednocześnie kurwą i świętą. Ale, kto z was jest bez winy…  Nie mówię też, że miły seks, za który dostaję tyle kasy, ile niektórzy zarabiają w miesiąc, jest czymś lepszym. Nie wybielam się, nie stawiam wyżej od innych, ale też nie pozwolę się oceniać jakimś szmaciarzom i hipokrytom. Uwielbiamy przyklejać etykietki. Feministka – kobieta, której nikt nie chciał zrobić dobrze, prostytutka – pusta laska, której zależy tylko na kasie, kobieta, która lubi seks – puszczalska, imprezowiczka – łatwa. I tak dalej. A tak naprawdę każdy kogoś rżnie. Każdy w końcu daje dupy.

1 komentarz: